Zdobyłem 2 miejsce na Zawodach Misja Afganistan edycja 4 organizowanych przez CQB Szkolenia szkolenia na Strzelnica Bielsk Podlaski w tę niedzielę
Misja Afganistan w Liczbach
Moja pierwsza w życiu Misja Afganistan w liczbach:
- 1 Pętla taktyczna – Zawodnik rusza przed siebie i nie wie co go czeka,
- Magazynki karabinowe ładowane po 20 sztuk, pistoletowe po 15,
- Do blachy można strzelić tylko 3 razy – dostrzałka = procedura,
- Do celu papierowego można strzelić tylko 3 razy (2 w klatę + 1 w głowę), dostrzałka jak wyżej,
- Około 40 celów karabinowych i 20 pistoletowych,
- Max dystans, do 140 m,
- 1 zjazd na linie i 1 zjazd na tyrolce,
- 1 rozwalony kolimator, 1 rozerwana ładownica,
- Mój czas przebiegu to 23 minuty i 13 missów.
Zaczyna się
Na odprawie pada hasło: “Przebieg jest na +- 20 minut”. Myślę sobie „Jest git”.
Startuje pierwszy zawodnik…
Wrócił…
…ledwo żywy… po 45 minutach…..
…ale szczęśliwy jakby właśnie przeliczył hajs na pierwszej komunii
Teraz już wiem, że lekko to już było… Kolejni Zawodnicy kończą różnie, ale średnia to raczej okolice 30-35 minut. Moja kolej się zbliża. Przed startem Lechu z CQB Szkolenia każdemu montował uprząż z liny
(do zjazdu na tyrolce). Przyszła moja kolej. Pada pytanie: “Masz już dzieci?” – “Mam, bliźniaki ”… Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że trzeba było się nie przyznawać, bo odpowiedź regulowała poziom zacisku liny

Czekam na start pod dźwigiem, z którego start rozpoczynał się od zjazdu po linie. Na zdjęciu widać prostą uprząż z liny.
Start
No dobra, siedzę na podnośniku (to znaczy śmigło mnie zrzuca na akcję). Karabin na plecach. Trzymam linę, gotowy do zjazdu. Czekam na timer. Piiiiiip!!! Zjazd i jestem na ziemi. Zrzucam rękawice zjazdowe. Przeładowuję karabinek i biegnę w krzaki do pierwszego stanowiska strzeleckiego. Strzelam z klęczącej (tor z góry narzuca w jakich postawach należy strzelać) i wbiegam, a raczej wspinam się po wale na górę.
Na górze biegnę – truchtam wzdłuż biało czerwonej taśmy, która prowadzi zawodnika. Tu na górze zajmuję kolejno kilka stanowisk, do których muszę się doczołgać. To zawody taktyczne.. cele nie są pomalowane, zlewają się z otoczeniem (nie są też zamaskowane – żeby była jasność, ale to nie pomalowane na pomarańczowo czy biało blachy.. to szary metal na tle roślinności i ziemi). Jest ciekawie. Co stanowisko to grupy celi są tak rozmieczone, że nie widać wszystkiego jak na dłoni, tylko trzeba szukać, zmieniać miejsce, doczołgać się w bok, bo zasłania drzewo lub roślinność.
Tyrolski Dramat
W końcu górą wału, dobiegam do tyrolki (za dużo powiedziane, to był knurzy trucht). Pada komenda “Rozładuj karabin”. Wchodzę na drabinkę. Podpinają mnie. Puszczam się w dół, jadę, obrót, jeb na tyłek, plecy.. i.. karabin.. a jakże.. telemarku nie było.. za to piruet 10/10. Wstaję, otrzepuję się, patrzę na karabin: rozwalony kolimator, luneta w piachu.. Sędzia podaje mi magazynek z połową ładownicy, która nie przeżyła tego lądowania. Magazynek do zrzutu i lecę dalej na 9 hole. Tutaj trzeba z 4 dziur ostrzelać cele. Idzie ok. Karabinek trzyma zero.
Wspinam się na górę wału. To wspinanie się po piaszczystych wałach, to jak mielenie w miejscu. Wyciąga ze mnie zapasy energii. Jestem na górze, ledwo dysząc i łapiąc każdy oddech. Czas leci.. nie mam zegarka.. nie wiem ile już trwa przebieg i ile jeszcze przede mną (to jest najtrudniejsze). Kilka stanowiska strzeleckich z kleczącej postawy i leżącej na górnym wale i schodzę w dół.
Okopy
Teraz okopy i tunele. Sędzia instruuje mnie, gdzie mam zostawić karabinek, bo do okopów wchodzę z samym pistoletem. Wchodzę. Czyszczę okopy zakamarek po zakamarku. Cele są papierowe, czyli muszę pamiętać “Bill drill”. Pilnuję, żeby nie przeflagować po Sędzim. Z rozpędu przebiegłem i nie wszedłem w jeden zakręt. Wiem o tym, ale idę dalej. Doszedłem do końca. Sędzia krzyczy: “Jeżeli skończyłeś, to wracaj po karabin”, a ja odkrzykuję, że wracam jeszcze do jednego zakrętu. I miałem dobre przeczucie, bo była tam nie ostrzelana tarcza. Biorę karabinek i biegnę dalej.
Kolejny Etap
Kolejne cele karabinkowe z postaw klęczących. Teraz za zakrętem przejście na zapas i tor-odcinek pistoletowy. Strzelanie do płytek, po max 3 strzały na płytkę, żeby ją strącić z podstawy. Dobra mam to. Teraz Sędzia każe strzelać tylko z silnej ręki do kolejnych kilku celi, teraz zmiana i ze słabej. Blachy leżą, pistolet kabura i biegnę dalej.
Wbiegam na kolejny odcinek z wrakami samochodów. Płuca świszczą, łapię oddech, okulary całe mokre. Sędzia krzyczy i przypomina, że strzelamy z wyznaczonych czerwonych miejsc. Łapię procedurę.. Zmieniłem magazynek stojąc za przesłoną.. a na odprawie padło, że do wymiany trzeba schodzić piętro niżej. Trudno, wygrały odruchy, działam dalej. A tu, różne postawy wymuszone z zza przesłon i wraku auta. Spod samochodu, z drzwi i ze środka.
Podebranie – śmigło
Biegnę dalej. Mamrotam pod nosem (a może tylko w głowie?), że mam nadzieję, że zaraz koniec, bo ja się wykończę. Widzę za zakrętem busa (to znaczy śmigło, które mnie podejmie). Wbiegam do niego bocznymi drzwiami na pace. Karabinek na lonżę. Ostatnie cele. Wyrównuję oddech, bo muszę się ustabilizować na celu. Jest! Są trafienia. KONIEC.
Przeżyłem to
Na te zawody czaiłem się od ostatniego lata jak zobaczyłem filmiki Jaro Ozzy z Centrum Strzelca. W zasadzie to miałem być na tego typu zawodach w Styczniu, ale nie zebrała się odpowiednia liczba chętnych na zimową przeprawą po okopach w Bielsku Podlaskim. Lechu Organizator w porozumieniu ze mną przeniósł mnie na start w zawodach w Czerwcu. No i tak czekałem, trenując, aż do ostatniego weekendu.
Czy było idealnie? Nie.. Czy regulamin zawierał wszystko co mógł zawierać, żeby każdy znał zasady przed zawodami i wiedział na co ma się przygotować? Nie (zmienność rozkazów/zasad świadczy o ciągłości dowodzenia, a jakże)… Czy zapis w regulaminie o 20 pestkach w magach i powiedzenie na odprawie, że jak będzie 21 to w sumie nikt tego nie sprawdzi, było fair? NIE. (Ja biegałem z 20 – jak kazał regulamin)
Czy było warto przejechać te kilometry na drugi koniec Polski? TAK! Czy warto brać udział w takich Zawodach? TAAK! Czy chciałbym te Zawody przeżyć jeszcze raz…? TAAAAAK!
Teraz marzę o tym, że Lechu zbierzesz grupę na zimową przeprawę.
Myślę, że zorganizowanie takich zawodów w postaci pętli taktycznej to duże wyzwanie organizacyjne. Jak zrobić logistykę, żeby zawodnik, który jest grupie na 8:00 nie czekał kilka godzin na swój start? Uczmy się tego i organizujmy więcej takich zawodów, bo długie przebiegi na zmęczeniu obnażają wszystkie braki. To świetna formuła. Byłem drugi raz w życiu na zawodach tego typu (pierwszy raz pisałem o tej pętli tutaj) i czekam na kolejne.
Podziękowania i SZACUN dla Sędziów, Pomocników i Organizatorów CQB Szkolenia
Jeszcze tutaj wrócę 🤜🤛🤙
#odknuradotura
Pierwotnie opis zawodów pojawił się na moim profilu na Facebook. Dołącz do Turbo Newslettera, to będę podrzucał Ci info o zawodach i relacje.

Chcesz startować w zawodach taktyczno-strzeleckich takich jak te? Nie czekaj – masz teraz wiedzę jak zacząć, na tacy.
Tutaj w ebooku.