Zdobyliśmy 2 🥈 miejsce na Zawodach Lekka Piechota XI organizowanych przez Klub Strzelających Inaczej na Podwórze Koguta – Strzelnica w Zielnowie w ten weekend. Team 63 TurboDziki to MY.
👀👀👀 Na te Zawody NIE czekałem cały rok!!! 👀👀👀
Tak, dobrze piszę, bo… przegrałem pierwszą konkurencję, jaką stały się…… zapisy na te zawody o czy pisałem już w poprzedniej relacji z 2024 roku. Zapisy skończyły się w 3 minuty od otwarcia! Tak – dobrze czytasz. Napaleńcy z 11 krajów czekają na ten dzień i koczują przy kompach, żeby się zapisać od razu po otwarciu zapisów… Gorzej jak na wyprzedaży karpia w Lidlu przed Wigilią. Ja się zapisałem w 4 minucie… Trafiliśmy jako TurboPC na listę rezerwowych na 8 miejscu i w zasadzie odpuściliśmy temat LP w tym roku.
Zmiana Klubu
W trakcie roku zmieniłem klub na Klub Strzelecki Kobe i tak na chwilę przed terminem zawodów, Prezes Klubu Głowa dodał mnie do grupki na komunikatorze, która się wybierała razem na Lekką Piechotę 2025. Po kilku wymianach wiadomości, w końcu piszę: “Ej, ale ja przecież nie idę w tym roku…” No i pada hasło: “Jak nie idziesz? Weź się ogarnij, przecież na FB na grupie, będą ludzie pisać, że wypadają. Ogarnij to. Odmaszerować.” Ser jes Ser!!! Hahah… no i tak było. Zacząłem patrzeć po grupie i jest! Święty Gral – jakbym znalazł garnek ze złotem. I to nawet kumpel z Targets Creators z Warszawy. Dogadaliśmy się, ale padł jeden warunek Harry Popper zażyczył sobie, że odda miejscówki, ale ma być miejsce na podium za to…
Jest pierwszy sukces – jest wejściówka. Ołłł jeaaa!
Problem Przez Duże „P”
No i tu się zaczął Problem, taki przez duże P, bo to zawody drużynowe a PC nie może iść ze mną. Rozpocząłem poszukiwania – obdzwoniłem pierwszy krąg kilku Kumpli – termin nie pasuje nikomu.. no to jazda.. zacząłem szukać po Kumplach Kumpli i dodawać ogłoszenia na Tinderze
chyba ze 12 osób zagadałem. W końcu Łukasz Kosiński okazał się najlepszą swatką i polecił mi Marcin Łupicki – napisał coś w stylu “Zadzwoń do Łupickiego, to dzik i on z Tobą pójdzie.” No i poszliśmy razem. Znaliśmy się 15 minut, bo kiedyś na zawodach w Kobe, rozmawialiśmy w przerwie o zegarkach do biegania, a i na Operacja FURIA zamieniliśmy kilka słów.
Podsumowanie w liczbach
No dobra, koniec wstępu. Zawody w liczbach, czyli samo gęste i konkret:
- 29 zadań strzeleckich z czego 28 zrobiliśmy na plus, na jednym na minusie – napiszę dalej co i jak,
- 30 punktów nawigacyjnych, my zaliczyliśmy 15, z czego jeden niestety został nieuznany, bo to fake’owa dla nas tabliczka z lżejszej,
- 8 km spływ kajakowy, 2 wywrotki i pościg uciekającego wiosła i plecaka,
- 30-35 kg szpeju na sobie,
- 36 godzin na nieustannej misji, marszu, strzelaniu, zadaniach taktycznych,
- 70-80 km w nogach – padł nam GPS i dlatego podaję przedział po przeliczeniu kroków.. czekamy na zapis z trackerów z plecaków,
- 6 zadań taktycznych m.in. zadania dronowe, minerskie, medyczne, rusznikarskie i test wiedzy,
- 2 moździerze do przeniesienia (osławione już wszędzie Trelinki),
- Polowania – nocami za nami były wypuszczone patrole oraz rozstawione posterunki i pułapki,
- 3 minuty na tor + 3 minuty na przejście na kolejny tor. Nie ma Cię na czas na torze – Twoja strata,
- 2-500 m strzeleckie dystanse,
- 1 dron noszony w plecaku cały czas,
- ta edycja jest wyjątkowa pod wieloma względami i zapamiętam ją na zawsze (jak dwie poprzednie w sumie), ale jeszcze nigdy nie było tak trudno, o czym świadczy ilość Drużyn, które odpadły po drodze. Szacun dla wszystkich za podjęcie Rękawicy.






Tak Jeszcze Nie Było
…a teraz bomby, przez które ta Edycja różni się od wszystkich wcześniejszych i Zjada je pod kątem trudności… Michał Skurzyński, Filip Ząbek, Paweł Borys Romanko i Ekipa rozjechaliście system.
- Nowa kategoria MILSIM – tutaj obowiązkowo trzeba było chodzić cały czas z radiem i czekać na specjalne zadanie oraz w hełmie – dlatego nie podeszliśmy do tego wyzwania, bo przez moje problemy z barkiem to by nas uziemiło.. Jadąc na zawody, po drodze musieliśmy szukać apteki, bo dzień przed zawodami miałem duży problem z ruszaniem ręką.. Niestety kontuzja cały czas o sobie przypomina. Staram się startować bez dodatkowego obciążenia i jak nie muszę w hełmie to wolę bez.
- Teren nawigacyjny został powiększony, a punkty oddalone od strzelnicy, przez co inaczej trzeba było krótkie okna nawigacyjne planować niż na poprzednich edycjach.
- Tory w większości w konwencji HIT+, przez co nie można było policzyć ile zabrać kulek.. My wzięliśmy za dużo, bo po 700.. przez co było jeszcze ciężej..
- Punkty KARNE, za niespełnienie minimalnego wymagania na zadaniu, torze.. Jakby samo zero, jak w poprzednich latach nie było wystarczającą karą, to teraz za niewykonanie minimalnego założenia można było dostać -100 – 200 punktów o tym jeszcze dalej będzie.
- 1 ułatwienie w tym roku – jeden plecak można było przed kajakami oddać organizatorom i ten plecak czekał do odebrania na końcu spływu.

Opis Bez Opisu
Nie mam siły, żeby opisać cały ten przebieg. Nie miałem siły na noszenie kamerki i nagrywanie przebiegów… niestety nie miałem czasu na przygotowania – wyjazd był szalony… Spontaniczny i tak samo przygotowany, jak zaplanowany. W dzień wyjazdu, po pracy wrzuciłem masę szpeju i gratów do auta i pakowałem się na zawody, w dzień zawodów z tego co z zabrałem z domu. Opiszę kilka kluczowych faktów, elementów. Nie znaliśmy się z Marcinem, nie ćwiczyliśmy razem… to było szalone… ale to co zrobiliśmy uważam, że zrobiliśmy wzorowo (oczywiście zawsze można lepiej).

Na jednym z ostatnich punktów nawigacyjnych jakie zdobyliśmy. Tak, to są uśmiechy.
Szczęśliwi, bo ten wysiłek przyniósł drugie miejsce. Stoimy w klapkach z opuchniętymi nogami jak hobbici.

Przede wszystkim założyliśmy i kilkukrotnie to sobie powtarzaliśmy, że:
- Jesteśmy TEAM i z założenia, każdy daje z siebie 100%, a jak coś nie wyjdzie to nie obwiniamy się nawzajem. I tu muszę przyznać, że na jednym z torów nocnych ustaliliśmy, że pierwszy przebieg leci Marcin, a ja za nim. Weszliśmy na tor, Sędzia daje nam instrukcje i.. zawiecha.. czas leci, a Marcin zadaje za dużo pytań. Nie czekając krzyknąłem: “Ja idę!” i poszedłem.. i dałem dupy. Najpierw miałem serię awarii na zapiaszczonym glocku i co strzał szedł tap rack, a później nie zlokalizowałem celu na karabinek.. finalnie dostaliśmy – 100 pkt.. wróciłem ze zwieszoną głową.. poszło parę brzydkich słów, przez chwilę może i była zawiesina, ale żaden nie obwiniał drugiego.
- Pomagamy sobie, przejmujemy stery. W pierwszych godzinach szedłem pierwszy.. w kolejnych godzinach, aż do końca szedłem z tyłu. Gdyby nie upór Marcina, to od 3-5 rano w niedzielę, nie zaliczyliśmy 2 punktów nawigacyjnych, bo ja bym wolał iść spać przed porannymi zadaniami strzeleckimi i wtedy nie zajęliśmy miejsca jakie mamy. Byliśmy tak potwornie zmęczeni, że po przejściu 3 km do punktu, zamiast go szukać.. usiedliśmy na środku leśnej drogi.. Buddy wyciągnął coś do jedzenia, ja usiadłem i powiedziałem tylko, żeby mnie obudził jak zasnę za 5 minut.. Nagle otwieram oczy, bo słyszę: “Turbo spi@#$% jedzie na nas samochód!!!”.. zasnęliśmy.. na jakieś 40 minut obydwaj.. Na przyszłość ważne, żeby nawet na chwilę – siadać na poboczu.. nawet jak jest to leśna droga.
- Nie ma Moje/Twoje. Dzieliliśmy się wodą, jedzeniem, amunicją, zadaniami, ciężarem. Przez całe zawody nosiłem buty kolegi w plecaku, bo on nosił inne rzeczy zespołowe. Oczywiście, że będę mu to wypominał teraz po zawodach, bo jeszcze plecak wietrzę – na bank przez ten fakt, a co!
- Ustaliliśmy kto jest w czym dobry i się uzupełniliśmy. Ten co zadeklarował, że to jego domena podejmował ostateczną decyzję. Kapitan w danym momencie musi być jeden, ale to nie znaczy, że musi być to cały czas ta sama osoba. Dzięki temu, nie mieliśmy zawieszenia i paraliżu, “że jeden chce w lewo, a drugi w prawo”.

Co Przeżyliśmy To Nasze
Marcin, co za krzepa! Przez Ciebie, do mojego kodeksu, obok powiedzenia “Nie zadzieraj z Rolnikiem”, dodaję jeszcze “Nie zadzieraj z Murarzem”. Dzięki za to, że mi zaufałeś i poszedłeś w ciemno ze mną na Lekka Piechotę. To był mój 3 start, a Twój 1, czyli totalnie zanurzenie w głębokim oceanie. To najcięższe zawody tego typu. Stworzyliśmy prawdziwy Zespół. Kozackie miejsce.

Głowa, Rafał Dec, Łukasz Kosiński, Michał Paluzinator stworzyliśmy świetny Team wyjazdowy na te zawody. Oby częściej. To był pod wieloma względami szalony wyjazd z szaloną Ekipą. Do tego stopnia, że Michał nie przyznałeś się Stary, że masz urodziny, bo uznałeś, że świętowanie naszych sukcesów jest ważniejsze. Stary… fajnie było Cię poznać.
Jeszcze raz Głowa i Rafał gratulacje za Wasze 1. miejsce w najcięższej kategorii MILSIM. Jakby Lekka Piechota była Lekka.. Napiszę to, bo Wam skromność nie pozwala, a ja to widziałem… Chłopy wygrali… Zrobili ze 100km.. . pomimo tego, że Głowa miał rozciętą stopę, którą rozciął tydzień wcześniej na Lżejszej Piechocie zajmując wtedy drugie miejsce z Kuba Smolarczyk, a Decu miał wypaloną dziurę od plazmy na kostce. Strach się Was bać… będę Wami od tej pory straszył synów jak już mnie przerosną.
👏👏👏 Piotr Mieciu Krzysztof Ocalewski dzięki za ten wspólny wyścig, wsparcie po drodze, przygody na trasie, przyspieszony kurs cwaniactwa nawigacyjnego. Jesteście Kozaki. Szacunek. Cieszę się, że z Wami przegraliśmy i Gratuluję Waszego Wyczynu. Jeszcze jest sporo czego mogę się od Was uczyć. Rywalizacja z Wami to była sama przyjemność, do końca.. z uśmiechem. 👏👏👏
#odknuradotura
Pierwotnie opis zawodów pojawił się na moim profilu na Facebook. Dołącz do Turbo Newslettera, to będę podrzucał Ci info o zawodach i relacje.

Chcesz startować w zawodach taktyczno-strzeleckich takich jak te? Nie czekaj – masz teraz wiedzę jak zacząć, na tacy.
Tutaj w ebooku.